INSTRUKTOR POLE DANCE – czy warto?

Instruktor pole dance jest często osobą, w której widzimy niegasnący wulkan energii, siły, cierpliwości i przede wszystkim – umiejętności. W końcu taka osoba, która uczy innych, sama musi posiadać niemałe umiejętności. Często upatrujemy w trenerze swojego idola, chcemy dążyć do tego, żeby osiągnąć taki sam poziom. Z czasem może w nas narodzi się taka myśl, żeby zostać instruktorem i szerzyć tajemną wiedzę o pole dance w kolejnych zakątkach świata. I… Co wtedy?

Jaki powinien być instruktor pole dance?

Na to pytanie chyba najłatwiej odpowiedzieć, kiedy lekko zmienimy jego treść – jaki powinien być Twój instruktor pole dance?

Oczywiście, możemy tu wymieniać sformułowania, takie jak:

  • odpowiedzialny
  • komunikatywny
  • cierpliwy
  • miły i uśmiechnięty
  • posiadający odpowiednią wiedzę i umiejętności
  • pozytywnie nastawiony do kursantów
  • znać technikę wykonywanych ćwiczeń
  • być słuchany przez kursantów
  • nie powinien wnosić swoich emocji na salę
  • wzbudzać szacunek i imponować (z tym średnio się zgadzam, ale tak też mówią)

… I ta lista mogłaby tak naprawdę nie mieć końca. Jasne, te wszystkie cechy powinien wykazywać instruktor i są one swego rodzaju podstawą. Jednak dla mnie w byciu instruktorem pole dance niezwykle ważne jest coś innego – PASJA. Instruktor pole dance powinien po prostu kochać rurkę, kochać to, co robi i dzięki temu przekazywać te emocje dalej. Taka osoba musi trochę „żyć” rurką.

Z drugiego końca rury…

Instruktor jest tylko człowiekiem, jak każdy z nas. Nie jest jednostką nadprzyrodzoną. Do tego etapu, gdzie jest teraz doszedł na różne sposoby – czasem szybko, a czasem po krętej drodze. Mimo wszystko na pewnym etapie postanowił swoje hobby zamienić w pracę. Chcąc pracować, jako instruktor powinien wcześniej sprawdzić, czy posiada odpowiednie cechy, a potem… Potem co?

Kurs instruktorski – co wybrać?

Temat kursu instruktorskiego jest aktualnie tematem rzeką. Obiecałam sobie, że nie będę polecać albo nie polecać jakiegoś kursu, przede wszystkim dlatego, że nie byłam na każdym z nich. Obecnie mam za sobą dwa kursy instruktorskie, ale uwielbiam się uczyć

, więc obstawiam, że na tym się nie skończy. Jednak na tym etapie możemy powiedzieć sobie, co taki kurs powinien zawierać.

Przede wszystkim kurs na instruktora pole dance powinien zawierać w sobie praktykę na rurce. Zwróć uwagę, czy kurs odbywa się stacjonarnie i będziesz miała możliwość dotknąć rurki i spróbować. Jeżeli mowa o kursie na poziom początkujący, to powinien zawierać naukę wykonania i techniki wszystkich figur podstawowych. Jak wiemy, nie łatwo jest wyłowić figury podstawowe z gąszczu wszystkich innych, dlatego możesz zapytać, jakie figury obejmuje kurs. Następnie asekuracja. To jest mus! Co ważne, asekuracja na poziomie podstawowym też istnieje i powinna być uskuteczniana. Podstawy to nie tylko strażak i krzesełko, ale też takie figury, jak krucyfiks – tu jak ktoś straci chwyt i padnie do tyłu to nie będzie wesoło.

Niezbędna jest też teoria. Praktyka swoją drogą i powinno być jej najwięcej podczas kursu stacjonarnego. Sama teoria może zostać skrócona i przedstawiona w postaci skryptu, po który zawsze będziesz mogła sięgnąć. Teoria jest podstawą praktyki, dlatego nie powinna być omijana. Powinnaś poznać przede wszystkim anatomię i motorykę ruchu. Dodatkowo metodyka nauczania czy umiejętności miękkie.

Wracając trochę do praktyki, kurs powinien zawierać podstawową wiedzę ze wzmacniania oraz stretchingu. To bardzo ważne, żebyś wiedziała, które ćwiczenia działają na dane partie mięśniowe i jak to przekłada się na ruch na rurce. Co więcej – choreografia. Nie każdy jest wielkim fanem tańca i nie musisz nagle tańczyć na każdych zajęciach. Choreografie z wykorzystaniem rurki poprawiają płynność ruchów i łączenie podstawowych figur. Ważne – zwróć uwagę na wyliczanie muzyki. To przydatna umiejętność podczas tworzenia nowych chorełek 🙂

Czy to konieczne?

Zwróć uwagę, że nie zaproponowałam Ci pójścia na kurs instruktorki. Dla mnie odbycie takiego kursu jest podstawą dalszej pracy instruktorskiej. Powinnaś tam posiąść niezbędną wiedzę, która zminimalizuje ryzyko zrobienia komukolwiek krzywdy. Pamiętaj, że pracujesz z człowiekiem. On żyje. Jak źle wejdzie do figury i nabawi się kontuzji, to już nie wróci. A Ty masz szerzyć miłość do rurki, nie do lekarzy. Ale skoro o nich mowa to pamiętaj, że nie jesteś lekarzem czy fizjoterapeutą (chyba, że jesteś, to zmienia postać rzeczy). W każdym razie – jeśli ktoś przychodzi na zajęcia z kontuzją i pyta o radę to powinien zostać skierowany przez Ciebie do specjalisty. Nie domyślaj się, ani nie opieraj na przykładzie innych, ponieważ każdy z nas jest inny.

Blaski i cienie

Bycie instruktorem zawiera swoje mocne i słabe strony, tak jak każdy inny zawód. Mi zdecydowanie sprawia dużo przyjemności i satysfakcji, ale… Zawsze jest jakieś „ale”.

Zawód instruktora to praca z ludźmi, którzy są różni. Musisz chcieć zawiązać z nimi pozytywny kontakt, a żeby to zrobić, musisz zostawić swoje emocje za drzwiami. Nie jesteś robotem, ale wchodząc na salę „opiekujesz” się kursantami, nie sobą. Ludzie będą przychodzić, czasem będą odchodzić i nie będziesz mogła nic z tym zrobić. Każdy z nas ma swój gust i możliwość wyboru własnego instruktora jest bezcenna. Jedni krzyczą, inni puszczają spokojną muzykę. Ja często żartuje na zajęciach i widzę, kiedy ktoś łapie mój humor, a kiedy nie. Jednak nie możesz też zmieniać siebie i być instruktorem z katalogu. Bądź sobą, a ludzie przy Tobie zostaną.

Zdecydowanym blaskiem tego zawodu są kursanci. A przede wszystkim ich progresy, radość, uśmiech na twarzach. To, kiedy wracają i wiesz, że dobrze wykonujesz swoją robotę. Dla mnie jest to też możliwość gadania o rurce całą godzinę i nikt nie jest tym zmęczony! Mogę wspierać, dopingować i przekazywać tę miłość dalej.

Cienie? Czasem brakuje już siły i czasu. Trenerzy często opuszczają swoje treningi, co może frustrować. Dlatego warto dbać o siebie. Dać sobie czasem czas na odpoczynek i znaleźć balans pomiędzy pasją a pracą.

Na sali krzyczę na kursantki, że mają się nie poddawać, a sama czasem leżę na materacu i nie mam już siły próbować. Bo jestem tylko człowiekiem.

Opowiadając na pytanie, zadane w tytule – cholernie warto.

Podobał Ci się ten tekst? Zostaw komentarz!