previous arrow
next arrow
Slider

Pięć etapów rurkowej żałoby

Dobra, minęły już prawie dwa miesiące i myślę, że dobrnęliśmy do takiego momentu, w którym możemy spojrzeć w przeszłość i przyszłość, a tym samym sprawdzić teraźniejszość. Jeżeli brzmi to dla Was jak wizyta u wróżki z telewizji, to nie pomyliliście się tak bardzo. Moja mama zawsze mówi, że mnie zgłosi na taką wróżkę, to powciskam ludziom kit za wielkie pieniądze. Ale! Tobie nie będę wciskać kitu. Tutaj sama prawda i tylko prawda. Najważniejsze pytanie: jaki etap jest już za Tobą?

Jezu, ja mam nadzieję, że Ty wiesz, że w większości moich postów dominuje humor. Nie obrażaj się, plis. Czytaj dalej, może napiszę coś sensownego.

Przejdźmy do rzeczy! Nadszedł ten czas, kiedy możemy poznać 5 etapów rurkowej żałoby i zastanowić się, co już za Tobą, a jaka zabawa jeszcze Cię czeka.

ETAP 1: ZAPRZECZENIE

Pierwszym etapem jest zaprzeczenie i zakładam, że masz to już za sobą. Podstawowe objawy to zaprzeczenie całej sytuacji, mamy chęci i nadzieję, że niedługo wszystko wróci do normy. Poza tym, możesz zauważyć pozytywne nastawienie do świata. Myśląc o rurce odczuwasz lekkie ukłucie w serduszku, ale jednocześnie wmawiasz sobie, że niedługo będzie po wszystkim. Regeneracja też jest przecież bardzo ważna! Chwila odpoczynku i wrócimy na rurkę ze zdwojoną siłą.

Kiedy ktoś mówi Ci, że rozstanie z rurką potrwa dłużej, niż myślisz, to zbywasz go śmiechem. Studia pole dance zamknięte przez dwa miesiące? Haha, no co Ty! Niech zamkną sklepy, restauracje, uczelnie… Ale moje studio? Daj spokój, zaraz będzie po wszystkim.

Zazwyczaj trwa maksymalnie 2 tygodnie. Po tym czasie już wiesz, że nie będzie tak łatwo.

To ja podczas etapu pierwszego. Jeszcze nie przyjmowałam do wiadomości, co nas czeka.

ETAP 2: TĘSKNOTA

Po pierwszym etapie następuje faza tęsknoty. Charakteryzuje się przepełniającym Cię smutkiem, kiedy tylko pomyślisz o treningu. Przeglądasz media społecznościowe i widzisz ją wszędzie. Przecież na Instagramie obserwujesz więcej pole dancerek niż znajomych. Pojawiające się zdjęcia nie pomagają, a jedynie przypominają Ci o tym, że nie możesz dotknąć swojej rurki.

Rosnąca tęsknota idzie również w parze z uczestnictwem w treningach on-line lub na własną rękę. Starasz się jeszcze myśleć pozytywnie i wierzysz, że treningi w domu zaowocują lepszą formą na rurce.

Chodzisz przygnębiona, ale jeszcze nie tracisz wiary w to, że wszystko będzie dobrze. Ten etap może trwać nawet do jednego miesiąca!

Trochę o tęsknocie u mnie:

ETAP 3: LENISTWO

Jeżeli zaprzeczenie i tęsknota są już za Tobą, to przyszedł czas na lenistwo. Jest to etap, w którym już doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że to się nie skończy szybko. Dodatkowym czynnikiem wpływającym na wystąpienie tego etapu, jest przeciągająca się niewiedza, kiedy w końcu wrócisz na rurkę. Typowym objawem jest brak chęci do treningów i w ogóle czegokolwiek. Tracisz nadzieję w to, że kiedykolwiek zrobisz coś na rurce, skoro masz za sobą już tak długą przerwę. Możesz całymi dniami leżeć i zajadać swój smutek i rozgoryczenie.

Najgorsza faza ze wszystkich! Całe szczęście trwa zazwyczaj do dwóch tygodni. Nie poddawaj się, walcz!

ETAP 4: ZŁOŚĆ

Po wcześniejszych trzech etapach następuje faza złości. Pocieszenie jest takie, że zbliżasz się do końca tej podróży. Odnajdujesz w sobie motywację do treningów, ponieważ jesteś zła na siebie i cały świat. Pragniesz udowodnić, że się nie poddajesz i jesteś silniejsza, niż myślisz.

Odczuwasz złość na rurkę i czasem myślisz, że już do niej nie wrócisz. Czasami masz chwilę zwątpienia. Jednak w głębi serduszka wiesz, że wrócisz na rurkę w podskokach i będzie to najszczęśliwszy dzień Twojego życia.

Pocieszasz się domowymi treningami i planujesz kolejne cele. Ta faza może trwać nawet miesiąc, ale pocieszająca jest Twoja motywacja do kolejnych treningów!

ETAP 5: AKCEPTACJA I NADZIEJA

Piąty i ostatni etap naszej wspólnej wędrówki to akceptacja i nadzieja na szybki powrót na rurkę. Powoli dochodzisz do wniosku, że nie jest najgorzej. Przecież wrócisz w końcu na rurkę i wszystko będzie takie, jak dawniej. Akceptujesz obecną sytuacją, wiesz, że jest to konieczne, ale niedługo sytuacja się unormuje. Zauważasz plusy całej sytuacji: masz więcej czasu dla siebie, regularnie trenujesz i rozciągasz się. Wiesz, że powrót na rurkę nie będzie katastrofą, a Twoja forma może być jeszcze lepsza.

Codziennie wstajesz z łóżka i zauważasz małe pozytywy. Ptaszki śpiewają, za oknem świeci słońce, gdzieś tam stoi Twoja rurka… Krótkie ukłucie w serduszku i na powrót czujesz, że nic nie ma sensu. Jednak się nie poddajesz! Idziesz do przodu i wierzysz, że wszystko będzie dobrze.

Ta faza trwać może nawet kilka miesięcy. Istnieje opcja, że etapy będą się przeplatać i na powrót odczujesz objawy tęsknoty czy lenistwa.

Pamiętajcie, jeszcze wrócimy na rurki i jeszcze wszystko będzie dobrze! W wolnej chwili możecie zaopatrzyć się w nowy strój, a o tym, co polecam przeczytasz tutaj.

A Ty? Na jakim etapie rurkowej żałoby jesteś?

Podobał Ci się ten tekst? Zostaw komentarz!