Dlaczego podstawy są takie ważne i nielubiane?

Tydzień temu przyznaliśmy się do tego, że pole dance kłamie, że wymaga pracy i czasu, a nie wszystko wygląda, jak na zdjęciach. W tym tygodniu idąc tym tropem “przyznawania się” chciałabym pomówić o tym, dlaczego PODSTAWY są takie ważne. O tym, że boimy się przyznać do bycia początkującą, czy też amatorką już wiemy. Chcemy jak najszybciej zostawić poziom podstawowy za sobą i od razu najlepiej wskoczyć na zaawansowany. Nikt nie lubi zaczynać, tacy już jesteśmy – chcemy być najlepsi w jak najkrótszym czasie. Ale po co?

Podstawy – znienawidzony przyjaciel

Wchodzisz na swój pierwszy trening z pewnym obrazem w głowie – widzisz siebie na rurce. Wyobrażasz sobie, jak wykonujesz wszystkie figury czy combosy, które widziałaś na Instagramie. Myślisz tylko o tym, kiedy przejdziecie do figur odwróconych, a potem już tylko prosta droga do Rainbow Marchenko czy Eagle. Tak, też o tym myślałam.

Wchodząc na salę treningową 5 lat temu nie widziałam czego się spodziewać – w głowie miałam te wszystkie piękne figury czy przejścia, które wyglądały tak lekko, jakby dziewczyna unosiła się w powietrzu. Jak duże było moje zdziwienie, kiedy trenerka kazała nam… Chodzić dookoła rurki. Pomyślałam sobie – co w tym trudnego? Chodzisz w kółko i po sprawie, wchodźmy już na te rurki! Potem te wszystkie strażaki, haki, bumerangi, karuzele… Kompletne nudy, co? Jasne, na początku było może trochę trudno, ale po pierwszym czy drugim razie? Wydawało mi się, że jestem mistrzynią.

Dość szybko robiłam postępy, chociaż chodziłam na treningi tylko raz w tygodniu. Dopiero po pewnym czasie zaczęłam zauważać, że proste przejścia w combosach czy układach zaczynają stanowić problem. Nie przejęłam się tym. Zbagatelizowałam problem, który był widoczny już przed pierwszą operacją. A potem? Och, potem jest tylko gorzej.

Zasada ZPZ

Znasz taką zasadę 3Z? Dokładnie tak: zakuć, zdać, zapomnieć. Okazuje się, ze ma to przełożenie również na pole dance, z tym, że zamieniłabym to na zasadę ZPZ – zrobić, pokazać, zapomnieć.

Na pewno masz taką figurę, może nawet kilka, których nie lubisz. Przyczyn braku sympatii możemy upatrywać się w tym, że po prostu jej nie umiesz, ale dziś nie o tym. Masz tę figurę i unikasz jej jak ognia, kiedy instruktorka mówi: “Dziś robimy … (tu możesz wstawić nazwę dowolnej figury)”. Rozpoczyna się skomplikowany proces myślowy w Twojej głowie, na podstawie którego wyłaniają się dwa wyjścia:

  • zacznij marudzić i uciekaj!
  • spróbuj jeszcze raz zrobić tę figurę

No wiadomo, że drugie wyjście byłoby totalnie bez sensu, więc wybierasz pierwsze. Okazuje się, że to nie działa i trenerka jednak każe Ci spróbować. No to próbujesz i może się okazać, że jednak się udało, a może też się nie udać. Jak nie wyjdzie to nadchodzi moment załamania i dochodzisz do wniosku, że wystarczy zrobić ją tylko raz. Jeden, jedyny raz. Pokażesz, że umiesz i dadzą Ci spokój. NO I TO JEST PLAN.

Moją znienawidzoną figurą jest Superman, no po prostu nie umiem i tyle. Przyjęłam tę strategię i udało mi się go zrobić jeden raz w życiu. Tak, trenerka dała mi spokój, ale potem zmieniłam trenerkę i cały plan poszedł w pizdu.

Dlaczego nie lubimy podstaw?

Na pewno chodziłaś do szkoły podstawowej, która była przepustką do dalszej edukacji. Nie wiem, ja Ty, ale ja obstawiam, że nazywamy ją szkołą PODSTAWOWĄ, ponieważ mamy tam poznać PODSTAWOWĄ, inaczej mówiąc NIEZBĘDNĄ wiedzę. Poziom PODSTAWOWY nie wziął zatem swojej nazwy z kosmosu, jest odpowiednikiem szkoły podstawowej, a zatem dostarczy Ci niezbędnej wiedzy do dalszej nauki.

Dobrze się teraz o tym pisze, ale wcześniej? Sama chciałam przeć do przodu i zdobywać kolejne figury. Zdobyć, pokazać całemu światu i iść dalej. Obecnie podstawy nas nudzą, wydają się zbędne, ponieważ wiemy, co będzie później. Czekamy tylko na te figury, które mieliśmy okazje zobaczyć w social mediach, one wyglądają zjawiskowo, a my przecież też chcemy tak wyglądać, prawda?

Nie lubimy podstaw, nie dlatego, że są dla nas zbyt łatwe – przecież dopiero weszłaś na salę i nigdy wcześniej nie miałaś styczności z rurką. To nie jest zbyt łatwe, to my chcemy więcej. Po kilku miesiącach, czy latach możesz powiedzieć, że podstawy są łatwe, ale tak naprawdę są to tylko słowa. A wielokrotnie podczas powrotu do tych podstawowych figur napotykamy problem.

Oczywiście nie mówimy tutaj o instruktorach, którzy podczas zajęć tak naprawdę ciągle mają powtórkę z podstaw. Mówimy o nas, kursantach.

Dlaczego podstawy są takie ważne?

Chciałabym Ci powiedzieć, że bez dobrych podstaw nie zrobisz niczego więcej, ale skłamałabym. Jestem doskonałym przykładem na to, że da się bez podstaw osiągać wyższe poziomy. Bez problemu wejdę do Russian Layback, ładnie zapozuję do zdjęcia i już mam czym się chwalić na Instagramie.

Niestety, mało z nas może się pochwalić regularnymi treningami, uzupełnianymi dodatkowo strechingiem czy wzmacnianiem. Zwyczajnie czasem nie ma na to czasu. Z tych czy innych względów musisz zrobić sobie małą przerwę, choćby dwutygodniową, czasem miesięczną. Nawet taki miesiąc – to już jest dużo. Kiedy wracasz na salę po przerwie, która czasem bywa naprawdę długa, to chcesz iść dalej. Zazwyczaj nawet trener pyta, na czym skończyłaś i proponuje kolejne figury. To jest właśnie ten moment, w którym powinnaś powiedzieć stop i cofnąć się do podstaw.

Nie mówię, że od razu masz się przenosić do grupy podstawowej i krok po kroku wykonywać wszystkie haki czy strażaki. Wystarczy, że poświęcisz choćby dwa treningi na szybkie przypomnienie swojemu ciału, jak to wszystko szło i jak powinno zacząć. A jak pójdziesz dalej, to cóż… Po 5 latach nie możesz przejść z karuzeli do kołyski. Dowód poniżej:

Podstawy są fajne!

Z podstawami jest trochę jak z figurami, które nam nie wychodzą. Nie chcemy się nimi chwalić, bo przecież nie ma czym. A tak naprawdę, to dzięki tym podstawom jesteś tutaj, gdzie jesteś. Gdybyś nie zrobiła zwykłego strażaka, to nie weszłabyś pierwszy raz na rurkę, a potem nie zrobiła tych wszystkich wspaniałych figur. I tu dochodzimy do kolejnego powiązania z ostatnim postem.

Ludzie nie lubią podstaw, bo… Nie wiedzą, że takie istnieją. Kiedy wchodzisz na salę, to myślisz, ze to jest proste i zaraz trenerka pokaże, jak zrobić Rainbow Marchenko. Czujesz się zawiedziona, kiedy instruktorka pokazuje najprostsze obroty. Chcesz więcej, lepiej, bardziej. Chcesz być tą laską ze zdjęcia na Instagramie. Nie wiesz, że ona też musiała poznać podstawy, żeby do tego dojść. Nie wiesz, bo nikt Ci nie powiedział. A powinnaś to wiedzieć.

Nie dzielimy się filmami czy zdjęciami, które pokazują proces dojścia do jakiejś figury, tak jak nie pokazujemy figur całkowicie podstawowych. Zauważ, że wiele z nas analizuje, czy ta figura jest wystarczająco dobra, żeby pokazać ją światu? Czy jest na takim samym poziomie albo lepsza od reszty zdjęć na Instagramie?

Wiele dziewczyn patrzy dziś na swoje pierwsze filmy i zdjęcia i czuje trochę zażenowanie, trochę śmiech. “Och, jak ja wtedy wyglądałam, to przecież takie proste!”. Tak, może teraz jest to proste, ale wtedy nie było. Ja też miałam taki moment, kiedy przeglądałam stare filmy na Instargramie i pomyślałam sobie: “Czemu to udostępniłam? To przecież nie jest wystarczająco dobre”. Wtedy powinnaś przypomnieć sobie, jak czułaś się, kiedy to nagrywałaś. Nie wiem, jak Ty, ale ja czułam się cholernie szczęśliwa i dumna.

POKAŻ SWOJE PODSTAWY – POKAŻ PRAWDĘ

Już wiele z Was pokazało na Instagramie swoje upadki czy nieudane próby wejść do figury i bardzo Wam za to dziękuję! To dla mnie naprawdę niesamowite uczucie, kiedy widzę, jak działają moje teksty.

Tym razem możemy pokazać pełnię pole dance, odsłaniając swoje początki. Kiedy każdy mały sukces był jak zdobycie mistrzostwa świata. Kiedy dopiero zapoznawałaś się z rurką. Wyszła z tego wspaniała przyjaźń, nie sądzisz?

Doceniaj swoje podstawy i czasem do nich wracaj. One też czują się samotne, porzucone i niedoceniane. A to właśnie, dzięki nim jesteś tutaj. Możesz wejść na rurkę i zrobić praktycznie każdą figurę.

Twarde i dobre podstawy to nie wszystko. Ważna jest ta płynność i lekkość, którą tak bardzo podziwiasz u profesjonalistek. To wszystko to lata pracy i trenowania podstaw tak, aby każde przejście wyglądało jak spacer w powietrzu. Zrób sobie powrót do przeszłości i pokaż, że wszystko zaczyna się od podstaw.

Możesz odkryć wiele ciekawych rzeczy. Ja odkryłam, ze byłam zdecydowanie chudsza. Teraz jestem większa, ale nadal szczęśliwa, za każdym razem, kiedy wchodzę na rurkę. Życzę Wam, żebyście były szczęśliwe.

Podobał Ci się ten tekst? Zostaw komentarz!