previous arrow
next arrow
Slider

Czy pole dance to pole dance? – rodzaje rurki

Jeżeli przeczytałaś tytuł dzisiejszego posta i pytanie wydaje Ci się nielogiczne… Dobrze Ci się wydaje. Jednak właśnie ono najlepiej oddaje dramę, która rozegrała się niedawno na łamach jednej z facebook’owych grup pole dance. Ogólnie – poszło o nazwę. A przy okazji przypomnimy rodzaje pole dance.

A jaka ta drama?

Zaczęło się od dość neutralnego postu, który reklamował nowy kurs instruktorski on-line. Nikomu nie wadził, nie szkodził, tak sobie wisiał. Jednak byłoby to zbyt nudne, dlatego rozpoczęła się dyskusja. Jedna z Pań zapytała, dlaczego pole dance ma w nazwie “dance”, skoro z dance to nie ma nic wspólnego. A w ogóle, w lepszym, cywilizowanym świecie, to wszystko jest od siebie oddzielone. Jest fitness, dance, sport, art, choreo, exotic… Podsumowując – możesz przebierać w czym tylko chcesz. To czemu w tej naszej Polsce tak źle? Jako naród lubimy ponarzekać. Wszystko, co nasze jest be, a ich to łoł. Pole dance też oberwał.

Rodzaje pole dance

Już jest problem, ponieważ chyba nie powinnam nazywać pole dance, jako pole dance, bo to przecież nie dance. Oznacza to, że popełniłam wielki błąd pisząc ten tekst kilka lat temu, ale jakoś to przeżyję. Żeby nie było niejasności, zacznijmy jeszcze raz. Tak, jak bóg przykazał.

Rodzaje akrobatyki na drążku pionowym (jezu, jakie to długie)

Teraz lepiej? Skoro tak, to możemy przejść do rzeczy.

  • POLE DANCE – skoro przestajemy traktować nazwę pole dance, jako ogólną, odnoszącą się po prostu do tej dyscypliny, to musimy ją uznać za rodzaj akrobatyki na drążku pionowym. Połączenie rurki z tańcem. Chyba prościej się nie da.
  • POLE ART – artystyczna strona rurki. Nastawiona na emocje, choreografię.
  • POLE SPORT – ta silna strona rurki. Figury siłowe, combosy. Na zawodach i tak musi w tym być trochę tańca.
  • POLE EXOTIC – sensualna strona rurki. Jednym ze znaków rozpoznawczych są pleasery, ale myślę, że jest to przede wszystkim charakterystyczny sposób poruszania się i floorworku. Mała anegdotka – byłam ostatnio na pierwszych zajęciach exotic i wysnułam dwa wnioski. Pierwszy jest taki, że jest to strasznie ciężkie, a drugi jest taki, że bez odpowiedniego rozciągnięcia będziecie wyglądać dość… śmiesznie. Ja tam się z siebie uśmiałam.
  • POLE FITNESS – trochę sport, ale jednak trochę lżej. Stawiamy bardziej na zbudowanie siły i kondycję.
  • POLE CHOREO – zajęcia, na których uczysz się konkretnych choreografii, a tym samym tworzenia własnych.
  • FLY POLE – latająca rurka. Rurka, która jest przyczepiona jedynie do sufitu, a reszta sobie dynda. Nawet nie chcę myśleć, jakie to musi być ciężkie.

Pole… co?

Skoro już przypomnieliśmy te wszystkie rodzaje naszego pięknego sportu to możemy przejść do konkretów. Postanowiłam raz jeszcze przeczytać wszystkie komentarze na grupie (trochę tego było) i powiem Wam, że skończyło się na dyskusji na temat różnych nazw tych samych figur. Ale my dzisiaj nie o tym.

Dlaczego w Polsce pole dance jest używany, jako nazwa ogólna opisująca ten rodzaj aktywności fizycznej, a np. w Ameryce to używają pole fitness?

Jako pierwszy bardzo trafny komentarz Marka, który zauważył, że w Ameryce założycielka pierwszej rurkowej szkoły nazwała tę dyscyplinę pole fitness i tak już zostało. Następnie rozwinęły się inne rodzaje. Mimo tego, Zuzanna zwróciła uwagę na znaną nam księgę figur na Instagramie, gdzie hashtag rozpoczyna się od “pd”, co jest skrótem od “pole dance”, a jest to używane, jako hashtag na całym świecie.

Skoro świat potrafi prowadzić zajęcia pod poprawnymi nazwami, to czemu my nie? Odpowiedź jest prosta. Tak się przyjęło. W Polsce zapoczątkowało to, jako pole dance i tak z nami zostało. Czy to oznacza, że nie są prowadzone innego rodzaju zajęcia? No nie. Praktycznie każda szkoła oferuje różne rodzaje zajęć, takich jak pole fitness, pole choreo, pole exotic.

Jednak bazą do nauki wszystkiego pozostają zajęcia pole dance.

Pole dance w Polsce

Czy uważam, że nazwa “pole dance” jest poprawna i na zajęciach naprawdę się tańczy? W większości nie. Tak, jak napisałam – tak się u nas przyjęło. Jednak pomyślmy od tym inaczej. Jak nazwać zajęcia pole dance, na których moglibyśmy poznać każdy odłam tego sportu i zobaczyć, co nam się najbardziej podoba? Pole fitness? Szczerze – nie wiem, czy poszłabym na takie zajęcia. Osobiście ta nazwa do mnie nie przemawiała, bo o wiele lepiej czuję się w tańcu i pole art. Jednak jakoś musiałam się o tym przekonać.

W mojej szkole, kiedy zaczynałam zajęcia 5 lat temu, odbywał się tam jedynie zajęcia z pole dance. A inne rodzaje rurki? O żadnych innych odłamach nikt nie słyszał. Jednak na zajęciach poznałam każdy z rodzajów pole dance. Zajęcia były naprawdę różnorodne – czasem przez godzinę katowałyśmy figury siłowe, innym razem figury wymagające rozciągnięcia. Czasem wchodziłyśmy na salę i okazywało się, że trenujemy układ taneczny, a innym razem trenowałyśmy combosy. Dzięki temu odkryłam, że siłówka do mnie nie premawia, a art – jak najbardziej. Zajęcia nazywały się “pole dance” i czasem tańczyłam. Nikt mnie nie oszukał. Jednak w większości szkół faktycznie idziesz na pole dance, a tańca to tam nie ma.

Pole… wszystko w jednym

Szczerze nie wyobrażam sobie rozpoczynania zajęć na rurce, gdzie do wyboru mam tyle rodzajów. Czytasz te opisy i wydaje Ci się, że będzie super, a po pewnym czasie okazuje się, że to nie dla Ciebie. Uważam, że powinna istnieć nazwa, która pozwalałaby na wprowadzające naukę pole dance, po której każdy mógłby wybrać, co najbardziej mu odpowiada.

Super, gdyby na całym świecie ta nazwa byłaby taka sama. Wspaniale, gdyby nazwy figur były wszędzie jednakowe. Na pewno komunikacja byłaby prostsza. Wydaje mi się jednak, że ten sport jest na tyle młody, że będziemy musieli jeszcze na to poczekać.

Póki co, mamy pole dance. W moim przypadku, przez pierwsze lata nauki ta nazwa była poprawna, bo naprawdę tańczyłam na zajęciach, ale nie tylko. Nikt nic lepszego nie wymyślił, dlatego musimy trochę sami pomyśleć i dokładnie przedstawiać zajęcia w swoich szkołach. Tłumaczyć, że to tylko nazwa. Wtedy niejasności będzie mniej.

Ale co z prawdziwą dramą?

Powiem Wam, że zobaczyłam ten post jakoś 2 minuty po tym, jak się pojawił. Komentarzy jeszcze nie było, wszystko odbywało się spokojnie, bez parcia na nazwy. I ja pomyślałam o tym inaczej – jak można zrobić kurs instruktora ON – LINE?!

Trochę ta cała drama z nazwą przysłoniła – według mnie – prawdziwy problem. Ja rozumiem, że jest XXI wiek, że mamy komputery, internet i niesamowite technologie. Ale, kurde. W życiu nie chciałabym uczyć się od instruktora, który swoje kompetencje zdobył przez stronę internetową. Tak, są filmy instruktażowe, Pani stoi i pokazuje. Ty możesz powtarzać, ale nie musisz. Jeżeli coś zrobisz źle, to tak naprawdę nikt Cię nie poprawi. Nie zadasz dodatkowych pytań. Nie poczujesz tego na własnej skórze, nie przećwiczysz dobrze asekuracji. Zapłacisz i będziesz miała papier. To wszystko.

To, że ktoś coś takiego wymyślił i naprawdę to robi jest dla mnie szokiem. Nie wiem, może się nie znam, ale gdybym usłyszała, że mój instruktor zrobił sobie kurs przez internet, to wyszłabym szybciej niż weszłam.

https://cki.edu.pl/product/kurs-instruktora-pole-dance-poziom-podstawowy/

A Ty?

Dzisiaj głównym tematem była nazwa. Jak Ty nazwałabym zajęcia na rurce? Zgadzasz się z używaniem nazwy pole dance, czy uważasz ją za niepoprawną?

A druga kwestia to kurs instruktorski on-line. Co o tym uważasz?

Jak zawsze, czekam na Twoje komentarze!

Podobał Ci się ten tekst? Zostaw komentarz!