previous arrow
next arrow
Slider

FIGURA NA (F)TOREK

Było bardzo miło, ale się skończyło. Oczywiście mowa o wakacjach. Kto wrócił do szkoły, ten wie o tym już od miesiąca, a na studentów czas przyszedł właśnie teraz. Obudziłam się dziś o 6 i byłam trochę w szoku, ale ostatecznie udało mi się dotrzeć na uczelnię. W przerwie między zajęciami postanowiłam napisać nowe zestawienie figurowe. A dzisiaj nie małe szaleństwa – moja jedna z ulubionych figur oraz ta, której szczerze przez dłuuugi czas nienawidziłam. Zaczynajmy zabawę!

  • TOP KNEE HOOK – obecnie to moja jedna z ulubionych figur, bardzo ładnie wygląda. Zaczynamy od wejścia podstawowego i wchodzimy na taką wysokość, jaka nam odpowiada. Nie za nisko, żeby nie wylądować ostatecznie na podłodze. Na odpowiedniej wysokości zatrzymujemy się i nogę, która trzyma rurę na łydce przekładamy tak, aby złapała rurę pod kolano i trzymamy w okolicach kostki przeciwległą ręką. Nasza druga noga, czyli ta, która trzyma piszczelem, zjeżdża sobie w dół na tyle, na ile pozwala nasze rozciągnięcie. Rękę, która do tej pory trzymała rurę odchylamy do tyłu, podobnie jak cały odcinek od pasa w górę. Trochę można się zgubić, bo każda kończyna ma tutaj inne zadanie, ale mam nadzieję, że patrząc na zdjęcie zrozumiecie o co mi chodzi.

  • MARYNARZ – czyli taki trochę oszukany cupid. Przez bardzo długi czas nienawidziłam tej figury, no po prostu za cholerę nie mogłam jej zrobić. Niedawno na zajęciach Marysia pokazała marynarza, a ja już byłam pewna, że nic z tego nie będzie. Ale myślę sobie, spróbuję, co mi szkodzi. No i wtedy cud. Wchodzę na tę rurę i normalnie robię marynarza. Po prostu nie mogłam w to uwierzyć. A skoro mi się udało, to Wam tym bardziej. Zabieramy się do tego począwszy od bocznej wspinaczki. Na dogodnej wysokości noga wewnętrzna zostaje w pierwotnej pozycji i trzyma rurę pod kolanem. Ręka wewnętrzna łapie nogę wewnętrzną w okolicy kostki i dodatkowo przyciska. Teraz pierwszy trudny element: noga zewnętrzna opiera się stopą o rurę praktycznie prostopadle i swobodnie może zjechać sobie w dół, tyle ile pozwoli nam nasze rozciągnięcie. Następny trudny element polega na wypchnięciu bioder do przodu, co z punktu widzenia kursantki, która tam wisi jest niemożliwe, a w praktyce pozwala tak naprawdę się utrzymać. Ręka zewnętrzna ma tak naprawdę swobodę, możecie z nią zrobić, co dusza zapragnie.

Coraz ciężej tłumaczyć to tak, żeby na pewno wszystko było jasne, ale mam nadzieję, że na razie zdjęcia wystarczają. Może oprócz zdjęć przydałyby się filmiki instruktażowe? Bez mojego pięknego głosu, ponieważ mój głos i nagranie to nie jest dobre połączenie, ale samo zobaczenie jak wejść do danej figury może być pomocne.

Wracam na zajęcia, a Wam życzę owocnych dwóch tygodni z nowymi figurami 🙂

Podobał Ci się ten tekst? Zostaw komentarz!