previous arrow
next arrow
Slider

SPEŁNIENIE MARZEŃ, czyli trening z Bereniką Nienadowską

Kiedy zobaczyłam jej pierwszy występ w programie Mam Talent wiedziałam, że świat o niej usłyszy. Kiedy zobaczyłam więcej zdjęć i występów wiedziałam, że to właśnie ona jest moją idolką, jeżeli chodzi o polski pole dance. Berenika Nienadowska – osoba, której nie da się nie zauważyć. Zadziwia nie tylko swoimi umiejętnościami, ale również osobowością – zawsze głośno mówi to, co myśli i spełnia swoje marzenia bez względu na to, co powiedzą inni. Jest osobą, która mi imponuje za każdym razem.

Kim jest Berenika Nienadowska? Pochodzi z Zielonej Góry, na studia wyjechała do Wrocławia i tam została do dzisiaj. Wystąpiła w programie Mam Talent, ma swoje własne studio pole dance. Co ja Wam tu będę pisać. Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej, to zostańcie do końca i przeczytajcie o czym pogadałyśmy po treningu!

Przejdźmy do rzeczy. Sam budynek, w którym mieści się studio Bereniki robi duże wrażenie – nie da się nie zauważyć, że to właśnie tutaj masz przyjść. Na oknach studia widoczne są ogromne plakaty obok których nie da się przejść obojętnie. Każdy element w studiu jest dopracowany. Od razu czujesz, że tutaj dobrze się Tobą zaopiekują – to jak drugi dom! Trening rozpoczęłyśmy szybko, bo czasu miałyśmy zdecydowanie za mało (mogłabym z nią trenować cały czas!). Od początku przeżyłam szok, już podczas rozgrzewki. Byłam przygotowana na niezły wycisk i śmierć po rozgrzewce, ale… Tak się nie stało. Rozgrzewka byłą spokojna, ale intensywna. Czułam się niesamowicie rozgrzana, ale nie zmęczona, słowem – gotowa do zajęć. Przed wejściem na rurę Berenika przygotowała mój kręgosłup do figury, jaką miałyśmy zamiar wyćwiczyć. Kilka mostków, które z początku wydawały mi się nie do zrobienia po przebytej operacji, poszły dosyć gładko z małą pomocą. Udało nam się wyćwiczyć jedną figurę – russian layback. Niby to nic, jedna figura, ale teraz mam pewność i zaufanie do siebie samej, że naprawdę potrafię ją zrobić. Na koniec obowiązkowe wzmacnianie, dzięki czemu nie na drugi dzień nie odczułam żadnych zakwasów. Berenika budzi niesamowite zaufanie. Rozmawiałyśmy tylko kilka razy, to nasz pierwszy wspólny trening, a ja czułam, że jestem bezpieczna. Wiedziałam, że przy jej wiedzy, umiejętnościach i asekuracji nie ma szans na upadek.
Niestety mój fotograf na czas zajęć zwiał przez co nie mam żadnych zdjęć, ale mam nadzieję, że uda nam się to powtórzyć 🙂

Teraz czas na to, na co wszyscy czekamy – wywiad.
ANIA: Od ilu lat trenujesz pole dance?
BERENIKA: Od 2009 roku.
A: Czy trenowałaś coś wcześniej? I jeżeli tak, to co to było?
B: Tak, trenowałam akrobatykę sportową i aerobik sportowy.
A: Jak długo trenowałaś?
B: Od 5 do 19 roku życia.
A: Jakie były Twoje plany na przyszłość po maturze?
B: Miałam zostać nauczycielką, ale jak widać nie wyszło. Ze względu na rygorystyczne zasady panujące w akrobatyce sportowej – brak partnerki, która odpowiadałaby mi wzrostem – musiałam zrezygnować z tej dyscypliny.
A: Dlaczego wybrałaś akurat pole dance?
B: Pole dance jest połączeniem akrobatyki i tańca, dlatego wydawał mi się bardzo podobny do mojej wcześniejszej dyscypliny. Wiele osób doradzało mi pole dance uzasadniając to właśnie w taki sposób. Poza tym jest to bardzo indywidualny sport. Mogę spełniać się artystycznie podczas występów – uwielbiam się przebierać, malować i wcielać w najróżniejsze role.
A: Jakie były Twoje początki związane z pole dance? Gdzie się uczyłaś i jak często trenowałaś?
B: Jestem samoukiem. Miałam laptopa i filmiki. Kiedy zaczynałam szykowała się premiera współczesnej interpretacji “Ziemi obiecanej” w reżyserii Jana Klaty. Tam aktorki były zobligowane do tego, żeby wyjść na scenę, na której były ustawione trzy rurki. Jedna z aktorek odezwała się do mnie, ponieważ między znajomymi rozeszło się, że trenowałam akrobatykę i rzeczywiście wydawało jej się to bardzo zbliżone. Dzięki temu ja miałam rurę do prawdziwych ćwiczeń i uczyłam ją tego, czego sama się właśnie nauczyłam. Potem otworzyła się pierwsza szkoła tańca Pole Dance Studio we Wrocławiu, gdzie zaproponowano mi pracę. W końcu miałam dostęp do rurki przez cały czas i tam mogłam się szkolić. Ćwiczyłam codziennie, na początku przez 1 -2 godziny, a później ta intensywność się zwiększyła.
A: Dlaczego zdecydowałaś się na udział w programie Mam Talent i kiedy to było?
B: Było to w 2014 roku. Już rok wcześniej znajomi podpowiadali mi, że mogłabym się zgłosić do programu, ale wiedziałam, że Agnieszka Chylińska jest bardzo cięta na takie osoby jak ja i zwyczajnie się tego bałam. Natomiast rok później produkcja wysłała do mnie wiadomość na Facebooku, czy nie chciałabym spróbować swoich sił w pre – castingu i wysłać filmik. Spróbowałam i zakwalifikowałam się do castingu już z jurorami. I takim sposobem doszłam do finału, gdzie zajęłam drugie miejsce.
A: Odbiegając od tematu pole dance, dlaczego po programie zdecydowałaś się na sesję dla CKM?
B: To też nie było tal. Najpierw była sesja w CKM i kiedy fotograf się dowiedział, że równocześnie biorę udział w Mam Talent uznał, że poczekamy aż zakwalifikuję się do półfinału i finału i zobaczymy, czy redakcja będzie chciała te zdjęcia kupić. Te zdjęcia sobie leżały w szufladce i czekały na odpowiedni moment. Poza tym, program skończył się 6 grudnia, a już tydzień później pojawił się cały nakład, dlatego jest to niemożliwe, żeby w tak krótkim czasie zorganizować sesję, wywiad, nagrać przebitki do programu albo na stronę CKM – u i jeszcze to wszystko wydrukować. Absolutnie tego nie żałuję, bo nie mam czego. Mam fajne zdjęcia i fajne wspomnienia, na szczęście nikt nazwiska nie przekręcił 🙂 Poza tym, rurkę miałam tylko i wyłącznie na sesji okładkowej, która odbyła się też w zupełnie innym terminie. W dalszej części magazynu nie było ani jednego zdjęcia z rurką, ale ludzie lubią sobie dopowiadać historię, dlatego wylało się na mnie wielkie wiadro pomyj, że w programie mówię, że chce odejść od wizerunku klubowego, a tu nagle nagie zdjęcia. Na początku mnie to wkurzyło, a potem tylko bawiło, ponieważ nie jestem jedyną osobą w Polsce trenującą pole dance i zrzucanie na mnie odpowiedzialności za taki wizerunek pole dance jest śmieszne. Na mnie psy wieszają, ale sami nie robią nic, żeby coś zmienić. Nie mam zamiaru się tym przejmować, ponieważ pozowałam jeszcze przed trenowaniem pole dance i dla mnie są to dwie oddzielne pasje.
A: Właśnie, prowadzisz dwa oddzielne profile na Instagramie?
B: Tak, zdjęcia wrzucam na oddzielne profile, jedynie na Facebooku czasem zdarzy się, że dodam jakieś zdjęcie, ale to przez to, że byłoby mi niezmiernie trudno prowadzić dwa fanpage, jeśli prowadzę jeszcze stronę mojego studia i acroyogi, którą robię z moim trenerem kalisteniki. Nie mam zamiaru niczego zmieniać, bo jest dobrze tak, jak jest. Czasem pojawi się trochę kontrowersji, ale to też dobrze, bo mi generuje się ruch na stronie i dzięki temu, że ludzie zobaczą to zdjęcie to zostaną i dotrą do innych treści, jak pole dance, czy zbiórka pieniędzy, np. na zwierzęta. Co roku organizuję w moim studiu takie akcję, ponieważ uznałam, że to miejsce będzie miejscem przyjaznym dla zwierząt. Mam wrażenie, że chociaż część osób ma pretensję, to część cieszy się, że dzieje się coś dobrego.
A: Przejdźmy do tematu Twojej szkoły – Verticats. Od jak dawna masz tę szkołę, dlaczego się na to zdecydowałaś i jakie są Twoje plany na przyszłość z nią związane?
B: Szkołę mam od dwóch lat, dokładnie od września 2015 roku. Chciałam założyć coś swojego, gdzie wszystko byłoby zrobione tak, jak ja tego chcę – grafik, sprzęt, program. W planach mam przeniesienie do większej lokalizacji, gdzie będą dwie sale, nowe zajęcia i zatrudnię jeszcze jednego instruktora. Mimo wszystko ma być to tylko jedna szkoła, bez sieciówek. Uważam, że jeżeli promuję coś swoim nazwiskiem, to ma być to zrobione na 100%. Nie mogłabym prowadzić zajęć tutaj, wiedząc, że gdzieś w Warszawie ktoś prowadzi zajęcia i promuje je moim nazwiskiem.
A: Jaka figura była Twoją zmorą i czy obecnie również taką masz?
B: Moją zmorą przez dłuższy czas był Eagle. Wydawało mi się, że muszę zrobić nie wiadomo jaką rozgrzewkę, żeby mieć takie gięcie w plecach, ale później okazało się, że nie jest to wcale takie trudne. Obecnie walczę z Russian Split, po prostu boję się tej figury. Myślę, że to bardziej siedzi w mojej głowie, walczę z psychiką.
A: Jaka jest Twoja ulubiona figura?
B: Zdecydowanie Eagle, Iron X, Jade, Shoulder Mount i Spatchcock.
A: Co byś wybrała – pole dance czy exotic?
B: Najbardziej lubię połączenie tych dwóch technik, wtedy mogę się tym bawić, zwracam uwagę na technikę i artyzm. Ale gdybym miała wybrać to exotic, ponieważ jest bardziej indywidualny i kobiecy.
A: Co w takim razie sądzisz o porównaniu pole dance do strip club? O ile pole dance się jeszcze broni, tak exotic wszyscy kojarzą tylko z tym.
B: Dla mnie rura to jedynie atrybut zabrany z domów publicznych. Tak samo tango było kiedyś kojarzone tylko w ten sposób, a teraz jest tańczone na całym świecie.
A: Co uważasz za swoje największe osiągnięcie w karierze?
B: Obecnie zakwalifikowanie do Alex Pole Championship w Barcelonie, ponieważ wybrali tylko 14 zawodników bez podziału na kategorię. Wystąpię na jednej scenie z ludźmi, którzy wcześniej mnie oceniali na zawodach.
A: Kim jest Twój idol albo idolka?
B: Zdecydowanie na pierwszym miejscu stawiam Felix Cane za emocje i radość, za to, że umie pięknie połączyć pole dance i exotic. Na drugim miejscu jest Eva Bembo za jej flow i styl tańca, za to, że nie można od niej oderwać oczu w exoticu. A na trzecim miejscu  Anastasia Skukhtorova za jej rozciągniecie, nie widać po niej żadnego zmęczenia. Każda z tych kobiet wnosi coś innego i każda imponuje mi czymś innym.
A: Jakie jest Twoje największe marzenie związane z Twoją karierą?
B: Jeżeli chodzi o mnie jako zawodnika to przede wszystkim Barcelona, nie chodzi tu o zdobycie jakiegokolwiek miejsca, bo na to nie liczę. Chodzi o zdobycie doświadczenia i samą obecność tam. W przyszłym roku natomiast chciałabym pojechać na jakąś dużą imprezę pole dance’ową/exoticową i zająć wysokie miejsce. Jeszcze nie wiem jaka to będzie impreza – czy zawody Felix Cane, czy może znowu Paranoia. Obecnie nie czuję głodu na branie udziału w zawodach pole dance w Polsce. Jeżeli chodzi o mnie jako trenerkę to plany na przyszłość mam uzależnione od tego jaki będzie rozwój pole dance na świecie. Chciałabym  wytrenować kogoś, kto wystąpi na arenie międzynarodowej. Chciałabym patrzeć jak moja kursantka po występnie podchodzi do mnie i razem czekamy na wyniki. Żeby nie czuć wstydu za polski pole dance, który i tak jest już na bardzo wysokim poziomie, ale chciałabym, żeby to właśnie mój zawodnik był tym, którego wszyscy będą kojarzyć.
A: Co Cię w takim razie najbardziej denerwuje w polskim pole dance?
B: Brakuje mi troszkę takiej systematyzacji kto czym się zajmuje i w czym jest dobry, bo w tym momencie mamy mnóstwo osób, które są od wszystkiego i od niczego jednocześnie. Uważają się za wielkich znawców, którzy są nieomylni. Nie lubię tego, że każdy mówi, że jest najlepszy – wkurza mnie to, bo uważam, że każdy ma co innego do zaoferowania i takie ogólnikowe ramy są bardzo krzywdzące. Wkurza mnie to, że u nas króluje zazdrość. Prosty przykład – kiedy zakwalifikowałam się do konkursu Alexa ludzie potrafili mi pogratulować, mówili, że po zawodach pójdziemy do klubu, na plaże, wymyślimy wspólną figurę, mnóstwo zdjęć i super zabawa. W Polsce tego nie ma, ale uważam, że jest to taka nasza cecha w każdej dziedzinie życia. Jeżeli coś osiągniesz, to ludzie Ci nie pogratulują, tylko będą próbowali Cię ściągnąć w dół, a nawet jak nie będą próbowali, to będą siedzieli w swoim domowym piekiełku i trzymali kciuki za to, żeby Ci się noga powinęła. Brakuje mi takiego zgrania i otwartości.
A: Czy stosujesz jakąś dietę?
B: Wiesz co, ja uwielbiam jeść, kocham jeść. Dla mnie jak nie ma jedzenia, to jest tragedia –  z resztą sama widziałaś – przyszłaś, a ja “omomom cześć”. Lubię jeść, ale nie jem aż tylu rzeczy, na które miałabym ochotę. Wiem, że muszę unikać niektórych rzeczy, ale nie chce być więźniem własnej diety, nie chce żeby jedzenie mnie ograniczało, bo sprawia mi to przyjemność. Staram się pilnować tego, żeby mieć ujemny bilans kaloryczny i dużo się ruszać. Ostatnio w ogóle zrezygnowałam z napojów słodzonych, piję tylko i wyłącznie wodę – strasznie to jest niedobre. Cierpię, ale nie mam wyjścia. Kiedyś próbowałam być na bardzo rygorystycznej diecie, ale to, jak ja się po tym czułam i jak to wpływało na ludzi, którzy są przy mnie nie było tego warte. Wtedy nie zauważałam problemu, widzę go dopiero teraz. Staram się więcej ruszać, niż mniej jeść, ale wiem, że pewne rzeczy szkodzą i staram się ich unikać. Zawsze się śmieję, że coś jest “bez glutenu, bez cukru, bez laktozy, bez sensu”.
A: Co sądzisz o wszechobecnych kursach trenerskich i jak powinien wyglądać taki kurs?
B: Nie mam problemu z tym, żeby powiedzieć, że uczenie kogoś invertów na pierwszej lekcji jest totalnym idiotyzmem, a obecnie kursy instruktorskie dążą do tego, żeby ludzi było jak najwięcej, nie zwracając uwagi na szczegóły. Wiele firm próbowało mnie wciągnąć w prowadzenie takich kursów, a przy jednej z nich o mało nie skończyło się pozwem sądowym. Uważam, że mam prawo wygłaszać takie opinie, nie wszyscy muszą się z nimi zgadzać, a może kiedyś ja też zmienię zdanie. Stwierdziłam, że nigdy nie stworzę swojego kursu instruktorskiego, bo nie mam jeszcze takiej wiedzy i umiejętności, ale tylko krowa nie zmienia zdania. Może się tak zdarzyć, że kiedyś to zrobię, ale na pewno nie w przeciągu 2, 3, 4 lat.
A: Czyli według Ciebie, kto powinien robić takie szkolenia?
B: Powinny być to osoby, które siedzą w szkoleniach od dawna i skupiają się nie tylko na stronie technicznej, ale i merytorycznej. Które mają przeogromną wiedzę z zakresu anatomii, fizjoterapii, nie są związane z pole dance tylko na papierze, ale same go trenowały, mają doświadczenie z innymi sportami. Uważam, że powinno być to organizowane przez związki sportowe i stowarzyszenia. Powinno być to aprobowane przez inne międzynarodowe stowarzyszenia. Moim marzeniem jest, aby te wszystkie stowarzyszenia wzięły się za to razem i stworzyły takie ogólne ramy. Nie chodzi o nazwiska, kto ma jakie doświadczenie z pole dance, bo wtedy wychodzi na to, że Olga Trifanova, która ma zaledwie 16 lat, a niesamowite umiejętności mogłaby robić swoje kursy. Osiągnęłaby niewyobrażalnie dużo, ale ogrom wiedzy jeszcze przed nią.
A: To jakie kursy Ty ukończyłaś?
B: Kursy Vertical Dance, które są aprobowane przez IPSF i tworzone w taki sposób, że ja ich nie zaliczam w dwa dni, ale miałam ogromną wiedzę do przyswojenia i potem przystępowałam do egzaminu – najpierw część teoretyczna, a następnie praktyczna podzielona na dwa etapy: ja jako kursantka i ja jako instruktorka. Uważam, że to był najlepszy kurs pole dance.
A: Na koniec wybiegając w przyszłość – jakie są Twoje dalekie plany?
B: Trudno mi powiedzieć, bo jest to bardzo niepewny sport. Wystarczy jakaś kontuzja i jestem wykluczona. Na szczęście udało mi się otworzyć moje studio, zatrudniłam Kamilę, która prowadzi te zajęcia coraz lepiej i mam nadzieję, że będzie działało to na tyle dobrze, że kiedy ja nie będę już mogła trenować, to będę go tylko doglądać. A moim największym marzeniem jest doprowadzić do tego, że ludzie będą słyszeć nazwę “Verticats” i wiedzą, że to moje studio i mimo, że ja już nie trenuję, to i tak chcą się uczyć w mojej szkole.
A: Czyli mimo wszystko ma to być jedna szkoła?
B: Tak, nie jestem za franczyzą, kocham to, co robię i chcę to robić na 100%. Obecnie znam każdą dziewczynę z imienia i nazwiska, z większością utrzymuję kontakt poza studiem i boję się, że gdybym zaczęła się rozdrabniać, to zrobiłoby się to bardzo anonimowe. Ja bym się nie czuła przywiązana do tego miejsca i dziewczyny też nie. A obecnie wiem, że ja mogę im powiedzieć wszystko i one mi także.
A: Okej, dziękuję Ci bardzo za rozmowę 🙂
B: Ja też dziękuję, było bardzo fajnie 🙂

Jestem bardzo szczęśliwa, że udało nam się spotkać i odbyć wspólny trening. To wszystko upewniło mnie tylko w przekonaniu, że Berenika jest nie tylko bardzo zdolna, ale i po prostu mądra. Jest niezwykle ciepłą i otwartą osobą, dlatego jestem przekonana o tym, że jej marzenia się spełnią 🙂

DSC_0496.JPG

DSC_0507.JPG

DSC_0520.JPG

 

Podobał Ci się ten tekst? Zostaw komentarz!